niedziela, 14 sierpnia 2016

Zapowiedź mojej książki - Uratuj mnie

Długo mnie tu nie było... Prawie rok. Długie miesiące. Ale nie obijałam się w tym czasie. Dla tego porzuciłam bloga. I choć czasem mi się tęskni za tym moim małym, atramentowym światem... Było warto. Dla The Last Regret. Dla marzeń. I dla Mai i Kylera. By nie żałować niczego więcej.

 
Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.

„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.

W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić? I czy to na pewno przyjaźń?
„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.

Książka dostępna w przedsprzedaży na stronie Empiku.

środa, 21 października 2015

Read in English #20 - All of It - Kim Holden

Tytuł: ,,All of It"
Autor: Kim Holden
Wydawca: Do Epic, LLC
Stron: 320

W piórze Kim Holden zakochałam się, gdy przeczytałam ,,Bright Side", przepadłam w ,,Gusie", a czytając ,,All of It" wiedziałam już, że to na zawsze. Że nie ma już odwrotu, bo życie jest czasem... pełne niespodzianek.

Gdy poznajemy Veronikę Smith, główną bohaterkę książki, jej życie jest normalne. Wręcz wydaje się nudne. Perfekcyjne. Jest jedynaczką i ma najlepszych rodziców, jakich mogłaby sobie wymarzyć - pozytywnie zakręconą mamę i tatę, który traktuje swoje samochody jak drugie dzieci, jednak Veronica jest ich oczkiem w głowie i przychyliliby jej nieba. Ma też wiernych i lojalnych przyjaciół, na których wsparcie zawsze może liczyć, szczególnie na Teagana i Piper, z którymi jest najbliżej. Wszystko zmienia się, kiedy w szkole pojawia się nowy uczeń - Dimitri Glenn, którego poznaje w pierwszy dzień swojego ostatniego roku w liceum.

Dimitri Glenn jest posiadaczem nie tylko dosyć nietypowego imienia, ale również właścicielem niezwykle szarych oczu i może się pochwalić wyglądem jak z okładki magazynu, a do tego jego swobodna nonszalancja i pewność siebie są niewymuszone. Po śmierci ojca razem z młodszym bratem, Sebastianem, namawia matkę, Sunny, by wyprowadzić się z Teksasu do Denver, gdzie mieszka Veronica. Chłopak jest także wyjątkowo utalentowany pod względem plastycznym. Z Veroniką od razu nawiązuje nić porozumienia, a ich pierwsza randka jest idealna. Od tamtego momentu stają się nierozłączni, przywiązując się do siebie nawzajem bardziej z każdym dniem, a połączenie między nimi wydaje się być czymś więcej, czymś czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Miłość między nimi rozkwita w najlepsze i wydaje się to aż zbyt wspaniałe, by było prawdziwe, gdy świat Veroniki wywraca się do góry nogami przez serię nieszczęśliwych wypadków, które zwalą ją z nóg.

,,All of It" nie jest kolejnym banalnym romansem. To historia dojrzewania, miłości, przyjaźni, zwątpienia, walki i... śmierci. Śmierć wydaje się czymś naturalnym. Codziennie ktoś umiera. Codziennie idąc do szkoły, pracy, na uczelnię mijamy nekrologi przyklejone tu czy tam. Śmierć nas nie dziwi. Większość z nas zetknęła się z nią w taki czy inny sposób, ale czasem się nie zastanawiamy nad losem tych, którzy zostają. Śmierć przewartościowuje wiele rzeczy i wiele zmienia, bo pośród zmienności jaka panuje w naszym życiu, jest nieodwracalna. Mawia się, że miłość wszystko naprawi, ale tak nie jest. To nie miłość może przywrócić nam równowagę, a osoba, która zamyka się w tym jednym słowie. Bo... zawsze powinien być jeszcze jeden pocałunek. I jeszcze jeden po nim.

Postaci są dopracowane i nie trudno nawiązać z nimi więź. Nic też nie dzieje się przypadkiem, a diabeł tkwi często w detalach. Język jest na tyle plastyczny, że cała akcja po prostu rozgrywa się przed oczami, a nie każdy autor to potrafi. Nie każdy pisarz do mnie trafia, nie każdy potrafi grać na moich uczuciach, a Kim Holden opanowała tę umiejętność do mistrzostwa.

Podsumowując, ,,All of It" to książka, którą warto przeczytać. Zwala z nóg tylko po to, by po wstaniu na nogi stanąć pewnie i z pewnością długo jeszcze się od niej nie uwolnię. Bo... życie jest serią wyborów -grą - bez żadnych instrukcji.

piątek, 5 czerwca 2015

*Zawieszenie*

Miało być inaczej. Miałam wrócić, bo tyle pomysłów w głowie. Miałam znów recenzować, czyli robić to, co robiłam przez niespełna cztery lata. Jednak gdy upłynęło te kilka dni, a ja z wyrzutami sumienia odkładałam pisanie postów na później i na później... Wtedy sobie coś uświadomiłam. Że przecież jakbym bardzo chciała, to nawet matura by mnie nie powstrzymała. To ja ustaliłam sobie swoją własną granicę, gdy poświęciłam się temu, co w danej chwili było dla mnie ważne, kompletnie odrzucając inną ważną dla mnie rzecz. Bo ten blog jest dla mnie ważny i mówiąc inaczej, skłamałabym. On był i jest częścią mojego życia, ale... Chyba gdzieś po drodze zgubiłam tę główną myśl, która mnie skłoniła do założenia tej mojej własnej części świata, jaką stał się mój blog.

Prowadzenie bloga otworzyło mi oczy. Pokazało w literaturze to wszystko, czego jeszcze sama nie widziałam, a wszystko przez możliwość dyskusji z innymi. Każdy z nas jest inny i dostrzega coś innego. Odbiór literatury jest subiektywny i sami możemy nie dostrzec tego wszystkiego, co dostrzeże ktoś inny, kto po prostu wskaże nam tę inną drogę, choć nie musi być ona właściwa. To Wy pokazaliście mi wielopłaszczyznowość literatury, bo zwyczajnie byliście i wyraziliście własne zdanie. Tylko tyle? Aż tyle.

Nie jestem w stanie określić jak wiele dał mi blog, jak bardzo mnie rozwinął, jak wiele szans mi dał, bo pewnie wymieniałabym długo. Gdy z nostalgią patrzę na swoje pierwsze recenzje, a potem czytam te ostatnie... To jest ogromna przepaść, więc z dumą mogę powiedzieć: tak, nauczyłam się czegoś. Nauczyłam się wyrażać własne zdanie, bawić słowem i nabrałam lekkości.

Odkryłam wiele cudownych książek, po które bym nie sięgnęła pewnie w innym przypadku. Możliwe, że po prostu bym o nich nie wiedziała. Albo nie przypuszczałabym, że coś może mi się spodobać. W ciągu tych niespełna czterech lat nauczyłam się, że mój gust książkowy wcale nie jest taki ciasny i nieważne, jaki gatunek, ważne, żeby było zwyczajnie dobre.

Byłabym niewdzięczna, gdybym nie wspomniała o ludziach, których mogłam poznać dzięki prowadzeniu bloga. Nie będę nikogo indywidualnie wymieniać, mam na myśli Was wszystkich, a szczególnie tych, których miałam okazję spotkać osobiście. To Wy sprawiliście, że każde doświadczenie znaczyło milion razy więcej i w życiu nie będę w stanie się za to odwdzięczyć.

Robię to z ciężkim sercem i wierzcie lub nie, ale w tej chwili mam łzy w oczach jak przy pożegnaniu z najlepszym przyjacielem, jednak są w życiu takie decyzje, które zwyczajnie trzeba podjąć. Nie chcę znajdywać sobie kolejnych wymówek. Nie chcę tłumaczyć się sama przed sobą i wyznaczać sobie kolejnych zamiarów, które zamiast za ciosem doprowadzić do końca, odwlekę w nieskończoność. Nie chcę robić na siłę czegoś, czemu nie umiem się teraz w pełni poświęcić. Bo nie do tego jestem przyzwyczajona i to nie jestem ja. Bo ja nie umiem robić czegoś inaczej, niż wkładając w to całe serce. Nie potrafię też udawać, że jest inaczej, niż naprawdę, a prawda jest taka, że chyba zwyczajnie dorosłam, a moje życie nabrało innych priorytetów. Co innego stało się ważne i najważniejsze, degradując to moje małe miejsce i tę przystań, jaką był dla mnie blog. Nie chcę, żeby wciąż wisiały nade mną te wyrzuty sumienia, gdy robiąc coś, co jest dla mnie ważne, zaniedbuję coś innego, co przecież też było dla mnie ważne i w jakimś sensie nadal jest.

Nie potrafię wskazać tego konkretnego momentu, kiedy blog zaczął schodzić na dalszy plan. Może po prostu przyszedł na to czas akurat wtedy, gdy mam stanąć przed tymi wszystkim najważniejszymi decyzjami w swoim życiu i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Gdy zakończyłam jeden etap, aby rozpocząć kolejny i pójść w świat, dążąc do tego, by robić to, co kocham, bo przecież o to chodzi. By odnaleźć to właściwe miejsce, jednocześnie odnajdując też siebie. I może akurat w tym momencie na ten mój mały świat brakuje tego miejsca.

Dlatego też oficjalnie zawieszam Świat ukryty wśród atramentu na czas nieokreślony.

Nie żegnam się. Napiszę tylko ,,do zobaczenia", bo może jeszcze kiedyś się spotkamy. Może czasem będę wracać, żeby podzielić się z Wami tym, co będzie mi leżało na tym papierowym sercu, które jest przeznaczone dla wszystkich przeczytanych przeze mnie książek. Róbcie to, co kochacie. Czytajcie i dzielcie się z innymi miłością do książek. I bądźcie dalej tak wspaniali, jak jesteście.

Trzymajcie się,
Ania

niedziela, 31 maja 2015

Świat ukryty wśród muzyki #2 - Maj

Jako, że na okrągło odkrywam coś nowego, jeśli chodzi o muzykę, czasem do czegoś wracam i nieustannie czegoś słucham, to stwierdziłam, że podzielenie się z Wami moimi ulubionymi, najczęściej męczonymi przeze mnie piosenkami może być fajnym pomysłem. Dlatego też co miesiąc będę wrzucać takie małe podsumowanie, w końcu nie samymi książkami człowiek żyje, a ja prawie zawsze czytam przy muzyce ;)
Tym razem piosenki, które pomogły mi przetrwać maturę! :D Miłego słuchania ;)

American Authors - Believer

I'm just a believer that things will get better
Some can take it or leave it
But I don't wanna let it go
Maybe when I get older
And I'm in the ground
Weights off my shoulders,
It was bringin' me down (Down)


Do American Authors lubię wracać. Ich piosenki zawsze wywołują mój uśmiech i od razu chciałoby się tańczyć. Są przyjemne i melodyjne, a do tego uwielbiam głos ich wokalisty ;)

Of Mice And Men - Feels like forever

Say
You're okay,
I'm afraid that tomorrow is just too far
Away.
Fight the pain
It just feels like forever is crashing down on me


Of Mice And Men odkryłam przez przypadek i z miejsca przepadłam. Ostatnio poszłam właśnie w kierunku takiej muzyki, a ,,Feels like forever" w ciągu tego miesiąca potrafiłam męczyć całymi dniami. Zwłaszcza przed ustną maturą z polskiego ta piosenka miała na mnie zbawienny wpływ :)

I See Stars - Murder mitten

You always say I need to get as far away as I can
While I've got time to play with and any risk, I'll take it
Or fade away in this suburban wasteland and watch all your plans sink right under your feet
Sink right under your feet
Watch all your plans sink right under your feet


I See Stars to jeden z tych zespołów, których kiedyś słuchałam, a potem o nich zapomniałam. W sumie nawet nie wiem czemu, bo mają naprawdę świetne brzmienie, takie w moim stylu. Dzięki starszej siostrze znów do nich wróciłam i na nowo zakochałam się w głosie Devina Olivera, który przyprawia mnie o ciarki (Devin to te "czyste" wokale ;)

Astronomyy - When I'm with U 

Please don't go right away
You should know I'm here to stay
Please don't go right away
You should know I'm here to stay

I'll let believe in I'm not for you, I'm not for you
I'll die concealing I long for you, I long for you
Don't go!


Cudowność Astronomyy pokazała mi Marta z Booksbibbing, za co jej się chyba nigdy w życiu nie dam rady odwdzięczyć. Za te wszystkie długie godziny, które spędziłam na słuchaniu w kółko tych samych piosenek przy czytaniu, uczeniu, sprzątaniu i gdziekolwiek nie wyszłam. Dzięki, Marta, za nowe uzależnienie ♥

Walk The Moon - Shut up and dance

"Oh, don't you dare look back.
Just keep your eyes on me."
I said, "You're holding back, "
She said, "Shut up and dance with me!"
This woman is my destiny
She said, "Ooh-ooh-hoo,
Shut up and dance!"


To jest piosenka, której nie powinnam słuchać poza domem. Serio, ostatnio szłam przez miasto, szczerzyłam się jak głupia i z trudem powstrzymywałam wybuchy głośnego śmiechu, bo byłam już tak ogłupiona tym rytmem i chwytliwym tekstem, że prawie tańczyłam na ulicy. I tylko patrzyłam jak ludzie rzucają mi pełne konsternacji spojrzenia, gdy chyba zastanawiali się, czy się szaleju nie najadłam xD

Easton Corbin - Are you with me

I wanna fly so high that I'll never come down
I wanna love so hard, it could rip my heart out
I wanna get so lost that I'll never be found
Are you with me? Are you with me?


Mam zwyczaj szperać aż dojdę do źródła. I dotarłam do oryginału piosenki, której "podrasowaną" wersję można nadal często usłyszeć w radiu. Przesłuchałam dwa razy, po czym stwierdziłam, że jednak ta spokojniejsza wersja w stylu country odpowiada mi dużo bardziej i raczej już nigdy z własnej woli wersji Lost Frequencies.

She Wants Revenge - I don't wanna fall in love

I would like to tell you, I would like to say
That I knew that this would happen
That things would go this way
But I cannot deceive you, this was never planned
I know that you're the right girl but do you think that I am the right man?

Do tej piosenki doprowadziło mnie wspominanie jednego z moich ulubionych seriali, jakie kiedykolwiek oglądałam, czyli pamiętnego ,,The O.C". Poszperałam trochę i znalazłam pełny soundtrack ze wszystkich sezonów na Spotify, a potem słuchałam tej piosenki w kółko. I słucham do tej pory.

Crown The Empire - Satellites/Rise of the Runaways

/Satellites/
Am I too desperate?
Too caught up in all the noise?
Do I mean nothing?
Another angry voice?

Did I even have a choice?
Did I only make things worse?
Am I just another angry voice?

But then I hear their hearts sing

/Rise of the Runaways/
On trial for our fates
we are the runaways
Outta place with mistakes we never made
because all we are
to anyone is just a runaway
So fate found a day to take it all away
Cut down and encased inside a cage
Because all we are
To anyone is just a runaway


Crown The Empire to jedno z moich największych odkryć ostatnich miesięcy, do którego doprowadziło mnie Memphis May Fire. Gdy usłyszałam ,,Machines" i głos Andy'ego Leo już wiedziałam, że zostanę z nimi na dłużej i mogłabym ich słuchać bez przerwy, a połączenie ze sobą ,,Satellites" i ,,Rise of the Runaways" zdobyło moje serce. Nie wspomnę już o tekstach piosenek, które są równie świetne, co brzmienie.

Jet - Are you gonna be my girl?

Well I could see
You home with me
But you were with another man, yea!
I know we
Ain’t got much to say
Before I let you get away, yea!
I said, “Are you gonna be my girl?”


Do piosenki Jet doprowadziła mnie playlista Jessiki Sorensen do ,,The Resolution of Callie and Kayden" i od tamtej pory często do niej wracam, a przed maturą słuchałam jej wyjątkowo często.

As Elephants Are - Crown

If I start to bleed, lay to one of my buddy
Place this crown on your head
You’ll be standing so holy
If I start to leave, will you take a step with me?
Will you take a step with me?

Tę piosenkę odkryłam dzięki Spotify i już po kilku linijkach tekstu wylądowała na mojej playliście. Już na stałe.

Źródła tekstów:
www.metrolyrics.com
www.tekstowo.pl
www.lyricsontop.com


Co powiecie na tego typu wpisy? Niepotrzebna zapchaj dziura czy może mały powiew świeżości na blogu, którego forma nie zmieniła się od jego początków? ;) 

piątek, 29 maja 2015

Read in English #19 - Gus - Kim Holden

Tytuł: ,,Gus"
Autor: Kim Holden
Wydawca: Do Epic LLC
Stron: 389

Nad kunsztem Kim Holden mogłabym się rozpływać godzinami, a nawet dniami. ,,Bright Side" nie tylko mnie zachwyciło genialną kreacją bohaterów, ale także cudownym przekazem, który brzmi: nie żałuj i wykorzystuj każdy swój dzień do maksimum. Taka była Kate. Zachwycona, od razu się ucieszyłam, gdy Kim zapowiedziała, że będzie druga część. Historię Gusa. I dla niego po raz pierwszy od bardzo dawna zarwałam noc na czytanie.
,,Bright Side wasn’t only my best friend; she was like my other half… the other half of my brain, the other half of my conscience, the other half of my sense of humor, the other half of my creativity, the other half of my heart. How do you go back to doing what you did before, when half of you is gone forever?”
Gus Hawthorne właśnie spełnia swoje marzenie. Jego zespół, Rook, osiąga coraz większy sukces. Jednak wszystko się zmienia, gdy Kate, jego przyjaciółka, bratnia dusza, druga część jabłka i jedyna dziewczyna, którą kiedykolwiek pokochał, umiera, pokonana przez złośliwą chorobę. Część Gusa umiera razem z nią. Muzyka już nie daje mu tyle radości, a życie wydaje się zwykłą kpiną, gdy zniknęła jego jasna strona, gdy zabrakło Bright Side. Chęć czucia czegokolwiek poza pustką, a jednocześnie nieczucia niczego, pociąga go na sam dół. Gus topi smutki w alkoholu, bezmyślnym seksie, a w końcu sięga także po narkotyki. Nie trzeźwieje całymi tygodniami. Prawie nie śpi. Mało je. Powoli po prostu się zabija. W końcu jednak nadchodzi głos rozsądku, Franco, kumpel z zespołu, który podobnie jak reszta przyjaciół, wyciągnąłby Gusa gołymi rękami nawet z samego piekła. Przez destrukcyjne nastroje, Hawthorne na kolejną trasę otrzymuje asystentkę, Scout.
,,Grief. Anger. Grief. Anger. Grief...Anger.”

Scout, a raczej Niecierpliwa, jak nazywa ją Gus już od momentu, gdy ją poznał, od razu wzbudza jego niechęć. Wydaje mu się zimna, nieprzyjemna i nie przepada za jej towarzystwem. Ironicznie w rozmowie ze swoją mamą nazywa ją swoją niańką. Kilka drobnych gestów na chwilę łamie lody między nimi, jednak Scout prędko się wycofuje i na powrót trzyma swojego ,,podopiecznego" na dystans.Gus nie wie kilku rzeczy: Scout nosi nie tylko blizny, które on może zobaczyć. Nosi też blizny i niezasklepione rany w sobie, a to może być sporą przeszkodą, bez względu na to, jak wielki pociąg do siebie czują.

“You only get one chance at this circus called life. Don’t sit in the crowd watchin’ it happen. You jump right in and be the ringleader. That’s where you find your fire.”

Relacja pomiędzy Gusem i Scout rozwija się powoli, kiedy oboje leczą swoje rany. Każde z nich przeżyło coś, co pozostawiło po sobie ślad, zmieniając ich. I każde z nich szukało sposobu, by być sobą. Bo Gus po śmierci Kate to nie ten sam Gus, którego znała Bright Side. I Scout też nie jest w pełni prawdziwą sobą. Jego powstrzymuje rozpacz, ją stopuje strach, a oboje przechodzą żałobę i starają się z nią uporać tak, jak tylko potrafią. Ale najpiękniejsze jest to, że mogą pomóc sobie nawzajem znaleźć szczęście, które wydawało się, że zgubili i już nigdy mieli nie odnaleźć.
“I’m at the point where I just … don’t. I know that doesn’t make any fucking sense, but it’s how I feel. I don’t.” 
W ,,Gusie" było tak dużo Kate... Sposób, w jaki Gus o niej mówił, myślał, jak wspominali ją przyjaciele i rodzice Gusa... Nie mogłam powstrzymać łez, bo ta obecność Kate w książce była cudowna i namacalna.
Do tego fantastyczne relacje między bohaterami, jak te Gusa z jego mamą, ojcem, Panią Randolph - starszawą sąsiadką z naprzeciwka czy Paxtonem - kuzynem Scout, dla którego był swego rodzaju mentorem. Jednak z tych wszystkich wymienionych, to ta pierwsza chwytała za gardło i wywoływała szeroki uśmiech na mojej twarzy, za każdym razem, gdy ze sobą rozmawiali i spędzali razem czas. Bo tak głęboka więź między rodzicem a dzieckiem to coś nadzwyczajnie pięknego. Warto też wspomnieć o przyjaźni między Gusem, a chłopakiem jego zmarłej przyjaciółki, Kellerem. Połączyła ich wspólna miłość do niej, tworząc ten najlepszy rodzaj męskiej przyjaźni, a pod koniec książki zacieśniła się ona jeszcze bardziej.
“Leave it to Bright Side to haunt me from the grave—and instead of it being creepy, it’s sunshine and rainbows and fucking unicorns.”
Kim Holden powtórzyła to, co zrobiła już w ,,Bright Side" - złamała czytelnikowi serce, by móc złożyć je na nowo. Stworzyła historią, którą kończy się ze łzami w oczach, otoczonym przez góry chusteczek, ale z uśmiechem tak szerokim, że bolą policzki. Pokazuje, że nawet ludzie z dobrym sercem jak Gus, popełniają błędy, że każdy z nas je popełnia. Że każdy może zostać zraniony. I że cierpienie nie trwa wiecznie, a dla każdego istnieje szansa i tylko od niego zależy, czy ją wykorzysta. ,,Gus" wywoła i łzy, i śmiech, ale przede wszystkim udowodni, że nikt nie jest idealny. Jest po prostu sobą. Czapki z głów dla Kim Holden.

poniedziałek, 25 maja 2015

Stos nr 12, czyli powrót do żywych!

Heeej!
Dawno mnie tu nie było. Wow, odzwyczaiłam się. I tak, miałam wrócić już w zeszłym tygodniu, po ostatniej maturze, ale czasu jakoś brakło, chęci trochę też. Jednak obiecałam sobie, że nie ma co, trzeba się zmotywować i wrócić w poniedziałek. Dzisiaj jest poniedziałek, wymówki się skończyły, więc biorę się za robotę i za czytanie, nadrabianie wszystkiego co mnie ominęło, szperanie po blogach innych... Aż się boję zajrzeć na moje Bloglovin' xD Do tej przeprawy chyba będę potrzebowała napoju bogów - kawy. I żelek. Tak do smaku ;)
Dobra, nie będę już przedłużać. Wspomnę tylko, że pomysłów mi nie brakuje, a w planach mam co najmniej trzy posty w ciągu tygodnia. I nie będę spać po nocach, ale postaram się dotrzymać tej złożonej sobie i Wam obietnicy! :D
Lewy, od dołu:
2. The Secret of Ella and Micha - Jessica Sorensen - efekt zakupów na BookDepository
4. Nieprzekraczalna granica - Colleen Hoover
5. Mroczny sekret - Libba Bray - od Marty z Booksbibbing 
6. Tak krucho... - Tammara Webber - prezent urodzinowy
7. Coś do ocalenia - Cora Carmack
8. Utrata - Rachel van Dyken
9. Opal - Jennifer L. Armentrout
10. Powód, by oddychać - Rebecca Donovan - prezent urodzinowy
11. Oddychając z trudem - Rebecca Donovan

Prawy, od dołu:
1. Klątwa Tudorów - Philippa Gregory
2. Biała księżniczka - Philippa Gregory
3. Biały kruk - Robert Low
4. Nie dajesz mi spać- Alice Clayton
5. Z tobą się nie nudzę - Alice Clayton
6. Love, Rosie - Cecelia Ahern
7, 8. Niepokorny - Jay Crownover
9, 10. Wierny - Jay Crownover
11. Tylko MY wbrew wszystkim - Jasinda Wilder
12. Zapomnij ze mną. Tom 1 - J. Lynn (Jennifer L. Armentrout)

PS Dobija mnie to, jak wiele książek przeczytałam w czasie, kiedy mnie nie było, a ich nie zrecenzowałam... Ale wiecie co? Mam pretekst, żeby przeczytać je jeszcze raz! :D
PS2 Powtórzyłam dwie książki z poprzedniego stosu... Tak to jest, jak się nie recenzuje. Potem się nie pamięta! :P

piątek, 10 kwietnia 2015

Liebster Award #3

Ostatnio zniknęłam, więc nie miałam jeszcze okazji podziękować Bookcase Monster za nominację do Liebster Award. Odpowiem jednak tylko na pytania i nie będę już nikogo nominować, bo to nie mój pierwszy raz jeśli chodzi o tę zabawę ;)

1. Rozbijasz się na bezludnej wyspie. Z jakim bohaterem literackim chciałabyś się tam znaleźć i dlaczego?

Jak już wspomniałam w moim poście o book boyfriends, na bezludną wyspę tylko z Jaxem Jamesem z ,,Zostań ze mną" J. Lynn. Dlaczego? Jest zabawny, troskliwy i do tego jest byłym żołnierzem, więc nie wątpię w jego instynkt przetrwania ^^

2. Z pożaru możesz uratować jedynie trzy książki. Jakie byłyby to tytuły?

,,Bright Side" Kim Holden, ,,Zaufaj mi" J. Lynn i ,,Gone" Michaela Granta :)

3. Gdybyś mógł/mogła zamienić się miejscem z dowolną postacią z książki, kogo wybierzesz i dlaczego?

Okay, to już jest trudne pytanie... Może z Łucją z ,,Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa? Zawsze marzyłam o zwiedzeniu takiej Narnii, przeżyciu przygód takich jak rodzeństwo Pevensie, a Łucję zawsze darzyłam największą sympatią.

4. Masz do wyboru: Czytać książkę w języku, który znasz na poziomie podstawowym lub książkę, która jest tak męcząca, że nigdy wcześniej byś po nią nie sięgnął. Co wybierasz?

Szczerze? Pewnie obie lektury byłyby męczące, ale każda z innych względów. W każdym razie jestem już bardziej skłonna ku temu pierwszemu, bo może bym się czegoś chociaż nauczyła ;)

5. Możesz zmienić decyzję postaci z książek, jednakże możesz zmienić tylko jedną z ich decyzji. Mając taką możliwość, jaką postać i którą z jej decyzji byś zmienił/a?

Hm, chyba Kaydena Owensa z ,,The Coincidence of Callie and Kayden", żeby nie wracał do domu pod koniec pierwszego tomu. Może uchroniłoby go to przed chociaż częścią cierpienia, z którym przyszło mu się potem zmierzyć.

6. Czytasz książkę, jesteś w połowie i okazuje się, że nie przypadła ci do gustu. Czytasz dalej mimo to, czy kończysz?

Raczej ją porzucam i biorę się za coś innego. Nie lubię marnować czasu ;)

7. Czy kiedykolwiek wykonywałeś/aś wróżby typu "Otwórz książkę na ... stronie, pierwsze zdanie, które przeczytasz powie ci...." Czego dotyczyły te wróżby?

Nie, nigdy nie bawiłam się w takie rzeczy ;)

8. Ktoś oferuje, że kupi dla ciebie dowolną książkę, jaką tylko sobie zażyczysz. Jaką wybierasz?

,,All of it" Kim Holden. Bardzo chcę przeczytać tę książkę ^^

9. Z jaką postacią literacką chciałbyś/chciałabyś się zaprzyjaźnić?

Z Kate z ,,Bright Side" Kim Holden. Jest chyba najbardziej pozytywną postacią książkową na świecie. Bo zawsze widzi jasną stronę :)

10. Czy zaznaczasz swoje ulubione cytaty w książkach? Jaki był ostatni, który zaznaczyłeś/aś?

W samych książkach rzadko, bardziej przepisuję je do swojego zeszytu z cytatami. Ostatni z nich pochodzi z ,,Untamed" Jessiki Sorensen - “Everyone is crazy in their own way, depending how you look at it.”


11. Mogłabyś zmienić okładkę dowolnej książki? Jaką okładkę byś zmieniła?

Polską okładkę ,,Losing Hope" Colleen Hoover. Jestem absolutnie zakochana w oryginalnej, na której widnieje Griffin Peterson, czyli mój Holder. Z tego też powodu raczej nie kupię polskiego wydania.